Archiwa autora: Maximilian Piekut

Maximilian Piekut

O Maximilian Piekut

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej na kierunku Finanse i Rachunkowość. Studiował również Sinologię oraz dwukrotnie był uczestnikiem szkoły letniej na Fudan University w Szanghaju. Założyciel organizacji studenckiej "Koło Naukowe Prawa i Gospodarki Chin" na Uniwersytecie Warszawskim. Jest doktorantem w katedrze Prawa Międzynarodowego China University of Political Science and Law w Pekinie. Specjalizuje się w zakresie uwarunkowań prawnych i ekonomicznych wymiany handlowej oraz bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Od 2009 zajmuje się tematyką związaną z Chińską Republika Ludową, w szczególności reformami gospodarczymi, systemem prawnym oraz stosunkami Polsko-Chińskimi. Jest organizatorem licznych konferencji oraz prelegentem na wydarzeniach związanych z tematyką Państwa Środka. Zdobywał doświadczenie w czołowych polskich i międzynarodowych kancelariach prawniczych. Posługuje się językiem angielskim, niemieckim oraz chińskim.

Nowy Jedwabny Szlak – Implikacje dla Polski


|

Chiny ogłosiły realizację projektu Nowego Jedwabnego Szlaku (dalej NJS) we wrześniu 2013 podczas wizyty Xi Jinpinga w Kazachstanie. Projekt ten zakłada rozwój szlaków kolejowych oraz morskich z Chin do Europy Zachodniej przez Polskę. Ze względu na powyższy fakt, w Polsce powstały ogromne nadzieje związane z ewentualnym korzyściami wynikającymi z budowy baz logistycznych mających stanowić część jednego pasa, jednego szlaku (popularne określenie Nowego Jedwabnego Szlaku). O ile interes Chińskiej Republiki Ludowej wydaje się przejrzysty, gdyż przez NJS Chiny korzystają gospodarczo oraz geopolitycznie, o tyle wśród polskich elit rządzących brak jest wizji na realizowanie interesu Rzeczpospolitej Polskiej. W 2014 roku w celu realizacji projektu, powołano fundusz Jedwabnego Szlaku o kapitale 40 mld dolarów.

NJS to zwiększenie wpływów ChRL, nie tylko w Europie oraz Azji, ale również w światowej geopolityce. Założenie realizacji szlaku morskiego wiąże się z oczywistym zwiększeniem obecności chińskiej floty na morzach oraz kontrolą handlu. Z perspektywy gospodarczej realizacja NJS wiąże się z ułatwieniami w handlu (zarówno eksportu, jak i importu). Dodatkowo, Chiny po raz pierwszy w obecnej erze geopolitycznej wychodzą z wizją pewnego ładu, oferując swoje własne warunki współpracy. W zamierzeniu jest to instrument kształtowania polityki wobec azjatyckich sąsiadów oraz krajów tranzytowych. Poprzez ideę NJS, Chiny zyskują legitymizację zwiększenia swoich wpływów w tych krajach, które jednocześnie zmniejszają wpływ głównego konkurenta w regionie tj. Stanów Zjednoczonych. Widać również podejście indywidualistyczne, Chiny wolą polegać na uzgodnieniach Kraj-Kraj, aniżeli na stosunkach multilateralnych, stąd też oferty związane z budową NJS negocjowane są z rządami poszczególnych krajów będących na trasie nowego szlaku. Podejście takie po stronie chińskiej jest uzasadnione, łatwiej bowiem negocjować jest z jednym krajem, który ma przejrzysty interes do zrealizowania, aniżeli z blokiem państw o sprzecznych interesach. Z drugiej strony wydaje się, że odbywa się to bez jasnego sprzeciwu Unii Europejskiej.

NJS stał się czołowym projektem Xi Jinpinga, który tworzy narrację polityczną zarówno w kraju, jak i poza jego granicami, opierając się o wielki plan. To szczególnie podoba się chińskim elitom, które patrzą z utęsknieniem za czasami hegemonii Chin, a postrzegają ten plan, jako kolejny krok do zwiększania obecności wpływów Państwa Środka na świecie.Warto podkreślić, że NJS jest koncepcją elastyczną, która czasem wydaje się kształtowana ad hoc, kolejne odnogi tras przypisywane są jako część większego projektu. Tak stało się chociażby w Polsce, gdzie połączenia kolejowe zostały zrealizowane przed ogłoszeniem NJS, bez wpisania w odgórną koncepcję lub większy plan. Wkrótce jednak zrealizowane inwestycje zyskały polityczny wydźwięk w postaci stania się częścią NJS.

Po stronie polskiej wydaje się, że ograniczyliśmy się do satysfakcji, że jesteśmy na mapie NJS, bez przejrzystej wizji, jakie są dla nas implikacje i jak wykorzystać szansę z tym związaną. Oczywiście trudno wymagać, aby Polska miała znaczący wpływ na ten projekt, jednak bez określenia celów i interesów realizowanych przez jeden pas, jeden szlak na własne życzenie spychamy się do roli biernego przedmiotu stosunków międzynarodowych. Widoczne to było zwłaszcza podczas III Forum Regionalnego Polska-Chiny (28-29.06.2015), którego głównym tematem były nowe szlaki. Ze strony polskich przedstawicieli wysokiego szczebla (Minister Spraw Zagranicznych, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego) padały ogólnikowe deklaracje, mówiono o symbolicznym znaczeniu szlaku, o Polsce jako „Bramie do Europy”, czy o „pełnej palecie możliwości”. Ze strony polskich przedstawicieli politycznych nie padł żaden konkret, w przeciwieństwie do strony chińskiej, która oprócz dyplomatycznych haseł mówiła o konkretnych bazach produkcyjnych, dziedzinach współpracy i o korzyściach. Zaskakujące wydaje się, że to właśnie ze strony chińskiej było więcej pomysłów wykorzystania NJS dla korzyści Polski. Wydaje się, że nasze elity rządzące są w pełni usatysfakcjonowane z korzyści, którą sprowadzają do faktu, że w Polsce powstaną bazy logistyczne, co oznacza zwiększenie zatrudnienia w logistyce.

Istotne jest, aby rola Polski nie ograniczała się do bycia bramą, w tym znaczeniu, że towary tylko będą przesyłane przez Polskę. Aby tak się nie stało potrzebna jest jasna i spójna polityka rozwojowa, oparta na świadomości przewagi konkurencyjnej polskich przedsiębiorców w określonych dziedzinach. Z jednej strony powinna opierać się ona o istniejące przemysły, które oddolnie są predestynowane i obecnie dominują w handlu z Azją (np. przemysł spożywczy), z drugiej strony o rozwój nowych gałęzi przemysłu, w których ta przewaga może dopiero powstać. Należy pamiętać o tym, że interes Polski w stosunkach z Chinami to interes gospodarczy. Mimowolnie pozostajemy we wpływie toczącej się gry wpływów konkurujących ze sobą supermocarstw – Stanów oraz Chin. Jednak zachowanie neutralności oraz realizacja interesu gospodarczego, przy zachowaniu bezpieczeństwa narodowego kraju, jest naszym priorytetem, nie zaś zajmowanie i angażowanie się w ten konflikt. Tej świadomości brakuje naszym elitom, jest to również przyczyna, z powodu której do dnia dzisiejszego brak jest strategii w stosunkach polsko-chińskich, a która mogłaby stać się pierwszym krokiem do realizowania aktywnej, bardziej podmiotowej polityki zagranicznej.

Pozycja w stosunkach geopolitycznych w obecnej sytuacji międzynarodowej nie opiera się o politykę wartości, lecz o siłę gospodarczą, dlatego właśnie tak ważne jest, aby budować stosunki handlowe w odpowiedni sposób, które w długim okresie przełożą się na rozwój gospodarczy Polski. Priorytetem winna być reindustralizacja i budowa polskiego kapitału. Są to dwie główne przesłanki, które powodują dzisiaj, że zmuszeni jesteśmy do akceptacji naszej bierności i przedmiotowości. Nasz eksport do Chin ogranicza się głównie do produktów rolnych (wysoko pracochłonnych), zaś do Niemiec do części składowych. Staliśmy się niejako fabryką podwykonawcą w globalnym handlu. Oczywiście, przykład Chin pokazuje, że nie jest to sytuacja bez wyjścia, a przemyślana polityka zagraniczna pozwala na dalszy rozwój.

W sytuacji obecnej nasza przewaga opiera się o względnie tanią i wykształconą siłę roboczą, położenie geopolityczne (między Europą Zachodnią, a Azją, które jest korzystne z perspektywy stosunków handlowych) oraz rozwijającą się infrastrukturę. Priorytetami w polityce gospodarczej zatem powinny być:

1)      Wykorzystanie istniejących przewag

2)      Reinwestycja powstających w ten sposób nadwyżek

3)      Reindustralizacja

W celu wykorzystania istniejących korzyści potrzebna jest przede wszystkim znajomość rynku chińskiego oraz możliwości z niego płynących. W Polsce otwiera się coraz więcej wydziałów sinologicznych, lecz niestety program kształcenia naszych sinologów w dużym stopniu opiera się o niegospodarcze aspekty kształcenia. W ten sposób nasi sinologowie miast doradzać przedsiębiorcom w jaki sposób dokonać ekspansji w Państwie Środka, skupiają się nad wymianą kulturową (nie umniejszając oczywiście wartości tego typu wymian), nie mają pojęcia o mechanizmach funkcjonowania chińskiego rynku, systemu prawnego. Trafnie ujęła to jedna ze studentek warszawskiej sinologii twierdząc, że wykładowcy obrazili się na współczesne Chiny. Nie rozwodząc się nazbyt nad tematem edukacji, należy stwierdzić, iż sytuacja wymaga zmiany na kształt niemiecki, gdzie połowa zajęć na sinologii dotyczy zagadnień gospodarczych oraz prawnych, a studenci odbywają praktyki w niemieckich przedsiębiorstwach w Chinach.

Konieczne jest również zwiększenie aktywności agencji rządowych i wyjście poza politykę wycieczkową (organizowanie wyjazdów gospodarczych do Chin). Po pierwsze, znaczna część przedsiębiorców nie posiada wiedzy o tym, że istnieje możliwość eksportowania do Chin, nie znają oni również procedur i regulacji prawnych (wydają się one nie do przejścia), ani świadomości ryzyka. Zatem konieczne jest zwiększenie efektywności realizowanej polityki informacyjnej. Z drugiej strony główną przeszkodą inwestycyjną jest brak kapitału. Inwestycje w Chinach, w szczególności green-field są kapitałochłonne. Regulacje prawne nakładają obowiązki kapitałowe, brak jest polskich ekspertów, korzystać trzeba więc z ekspertów lokalnych, dodatkowo brak wiedzy przyczynia się do popełniania błędów, a tym samym zwiększa koszty. Wsparcie finansowe inwestycji w Chinach w postaci kredytów nisko-oprocentowanych oraz wsparcie merytoryczne (know-how) powinno stać się priorytetem dla agencji rządowych.

Kolejnym krokiem powinno być wsparcie przedsiębiorców już działających na rynku chińskim. Wymaga to znacznie mniejszych nakładów finansowych. Wraz z powstaniem centrów logistycznych w ramach NJS, mogą powstać Specjalne Strefy Ekonomiczne (SSE) dla eksporterów. SSE nastawione na eksport mogłyby oferować zwolnienia od niektórych obciążeń podatkowych oraz pozapodatkowych (koszty pracy), dotacje i kredyty inwestycyjne. Odgrywałoby to istotne rolę w połączeniach wracających do Chin, w chwili obecnej szacuje się, że pociągi z Chin przewożą dziewięciokrotnie więcej, aniżeli te w drugą stronę. Mogłyby one również przyciągać inwestycje zagraniczne w Polsce, w końcu jeśli producentowi z Europy Zachodniej taniej będzie produkować w Polsce towar przeznaczony do eksportu do Chin, to będzie miał on jasny sygnał, aby przenieść tutaj produkcję. Na trasie NJS znajdują się regiony o dużym bezrobociu, a jednocześnie z wykwalifikowaną kadrą, takie jak Lublin, Opole.

Poza ramami wykorzystania istniejących przewag konkurencyjnych powinniśmy skupić się na kształtowaniu nowych. Współpraca w tym zakresie nie może być oczywiście jednostronna. Możemy wykorzystać rosnący potencjał technologiczny Chin, chociażby w takich dziedzinach jak energetyka oraz infrastruktura. Jednocześnie powinniśmy rozwijać przemysły o dużym potencjale, takie jak przemysł górniczy (maszyny górnicze – Kopex, Famur), czy transportowy (znacznie trudniejszy jeśli chodzi o konkurencję z rynkiem chińskim). W naszym interesie jest powstawanie inwestycji chińskich typu green-field w Polsce, w znacznie większym stopniu, aniżeli przejęcia istniejących przedsiębiorstw. Kluczowe jest określenie dziedzin strategicznych (tak jak robią to Chiny) oraz o mniejszym znaczeniu. Chiny określają w jakich dziedzinach inwestorzy są zachęcani do inwestycji, w jakich panują normalne warunki, w jakich jest ograniczony dostęp, a w jakich jest zakaz podejmowania inwestycji przez przedsiębiorców zagranicznych. Oczywiście realizacja tego postulatu w Polsce jest niewykonalna w stosunku do przedsiębiorstw państw Unii Europejskiej. Natomiast nawet miękkimi środkami można kształtować kierunek przyjmowania inwestycji. Nie powinniśmy z tego rezygnować.

Konieczna jest również identyfikacja rynków o dużym potencjalne i ich rozwój. W Polsce pojawiają się lokalne „perełki”, które rozwijają się w ponadprzeciętnym tempie, chociażby w dziedzinie nowych technologii. To właśnie te przedsiębiorstwa powinny stanowić motor napędowy przyszłego wzrostu gospodarki Polski, również w oparciu o eksport. W stosunku do Chin, ułatwieniem dla identyfikacji tych rynków są plany gospodarcze. Ostatnie plany koncentrują się na budowaniu klasy średniej w Państwie Środka. Oczywiście sprzyja to dotychczasowemu eksportowi produktów rolnych (wraz ze wzrostem zamożności większą uwagę przywiązuje się do jakości jedzenia, która często w Chinach jest jeszcze niska), ale również otwiera nowe możliwości. Wszystkie produkty wyższej półki oraz luksusowe będą zyskiwały popularność na rynku chińskim.

W chińskiej świadomości o Polsce, nasze produkty są dobrej jakości, a kraj kojarzony jest z Chopinem oraz biżuterią wykonaną z bursztynu. To stanowi dobry początek do dalszego budowania marki jakościowych produktów w Chinach. Polska ma również kilka małych sukcesów wizerunkowych na koncie (udane EXPO w Szanghaju), powinna kontynuować tę drogę (ma również wpadki – brak obecności Premier Kopacz na szczycie 16+1). Chińczycy szanują i lubią bogate kraje, lecz kupują całą historię (tak jak w przykładzie niemieckim, solidna gospodarka, bogaci ludzie, kraj dobrobytu, stabilność). W tym celu nie wystarczy tylko podjęcie oddolnych kroków (na razie jednak pozostają one najskuteczniejsze, głównie dzięki brakowi spójnej wizji polityki gospodarczej w Chinach naszych władz), potrzebna jest skonsolidowana strategia oparta o budowanie symboli, marek związanych z Polską. W przypadku realizacji takiej strategii powstaną również korzyści uboczne, jak te związane ze zwiększoną turystyką. Konsolidacja powinna opierać się o ujednolicony przekaz realizowany na szczeblu państwowym, regionalnym oraz indywidualnym (współpraca krajów, prowincji – województw, miast, przedsiębiorców).

Podsumowując, działania rządu powinny się koncentrować się na długoterminowej strategii opartej o zdefiniowane przemysły, a realizowaną wieloszczeblowo poczynając od instytucji samorządowych po agencje oraz inne instytucje publiczne w porozumieniu z podmiotami prywatnymi. Jasne określenie celów oraz instrumentów odgrywa kluczową rolę w realizowaniu interesu gospodarczego w stosunkach polsko-chińskich. Tylko w takim wypadku Polska może stać się czymś więcej aniżeli Bramą do Europy w chińskim projekcie Nowego Jedwabnego Szlaku.

 

Chińska giełda odbija się po spadkach


|

Po czwartkowych działaniach regulatora chińskiego rynku kapitałowego China Securities Regulatory Commission (CSRC) główne indeksy giełdowe znów rosną. Szanghajski indeks SSE Compsite (SSEC) na czwartkowym zamknięciu wzrósł o 5,8% i kontynował wzrost o 4,54% w piątek.  Utrzymanie się trendu wzrostowego będzie zależeć od dalszych działań CSRC, które podjęło stanowcze kroki by powstrzymać bessę.

Trend spadkowy rozpoczął się w drugiej połowie czerwca, po największym spadku 26 czerwca wynoszącym 7,4%, chiński bank centralny People’s Bank of China podjął interwencję. Obniżka stóp procentowych oraz złagodzenie wymogów rezerw kapitałowych banków nie przyniosły jednak należytego efektu i skutkowały tylko krótkoterminowymi odbiciami. Chińscy inwestorzy zignorowali nawet sygnał o utworzeniu Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrakstruralnych. Od połowy czerwca notowanie indeksu SSEC spadły o prawie 30%.

W obliczu krachu giełdy, chiński regulator CSRC oraz China Securities Finance Corporation Limited (CSF) silnie interweniowały na rynku. CSRC ograniczyło możliwość sprzedaży krótkoterminowej akcji (dla inwestorów posiadających powyżej 5% akcji danej spółki) oraz handlowania instrumentami pochodnymi. Ograniczenia dla inwestorów wprowadzone zostały na okres 6 miesięcy. CSF natomiast uruchomił środki w celu skupowania akcji dołujących, nieznana pozostaje kwota, która została przeznaczona na ten cel. Zgodnie z chińską agencją prasową Xinhua, People’s Bank of China oświadczył, że będzie kontynułował wsparcie płynności CSF. W piątek państwowe fundusze inwestycyjne złożyły deklarację, że nie będą sprzedawać akcji w trakcie trendów spadkowych. Do tych deklaracji dołączyli również najwięksi inwestorzy prywatni. Analitycy chińscy przewidują, że stabilizacja rynku potrwa około dwóch miesięcy.

Główne media dementują, aby winę za sytuacje na chińskiej giełdzie ponosili inwestorzy zagraniczni, gdyż ich udział w rynku kapitałowych pozostaje wciąż znikomy. Przyczyną spadków rząd chiński obarcza inwestorów prywatnych dokonujących spekulacyjnych sprzedaży krótkoterminowych. Na chińskim rynku kapitałowym występuję więcej ograniczeń działalności inwestorów, w szczególności dotyczących sprzedaży oraz działalności inwestorów zagranicznych. W związku z powyższym chińska policja postanowiła wszcząć postępowania dotyczące sprzedaży krótkoterminowej wbrew prawu.

Chiny wciąż pozostają specyficznym rynkiem finansowym, gdzie nawet długoterminowe spadki na giełdzie nie oznaczą jego krachu. Suma aktywów na giełdzie wynosi tylko ponad 30% wartości PKB, w porównaniu ze 100% w państwach zachodnich. Udział akcji giełdowych w portfelach banków to niespełna 2%. Jakkolwiek niepokój na giełdzie nie jest mile widziany w żadnym kraju, o tyle wydaje się, że nie zagraża on stabilności całego sektora finansowego. Tak zdecydowana interwencja w oczach analityków międzynarodowych jednak jest sygnałem, że chiński rząd czuję obawę przed nadchodzącym kryzysem gospodarczym. Warto zwrócić uwagę, że prognozy dotyczące nastąpienia kryzysu gospodarczego w Chinach niesprawdziły się od trzydziestu lat.

Reformy gospodarcze w Polsce i w Chinach cz. I


|

W ostatnim czasie znacznie wzrosło zainteresowanie Państwem Środka. Chińska Republika Ludowa zajmuje obecnie stałe miejsce w komentarzach ekonomicznych oraz geopolitycznych, ustrój gospodarczy i polityczny coraz częściej staje się przedmiotem debat, w szczególności w sporze pomiędzy leseferystami a zwolennikami interwencjonizmu rządowego. Poziom argumentacji niestety sprowadza się do uproszczeń, uogólnień oraz przeinaczeń. Komentatorzy często piszą o wyrywkowych rozwiązaniach i reformach, które używają w celu uzasadnienia jakiejś hipotezy, tak powstał w szczególności mityczny, chiński, wolny rynek. Istotnie, głębokie poznanie warunków polityczno-ekonomicznych panujących w Chinach należy uznać za korzystne dla dyskursu politycznego w naszym kraju. Niniejszy tekst ma na celu syntetyczne ujęcie najważniejszych reform gospodarczych w Chińskiej Republice Ludowej oraz w Rzeczpospolitej Polskiej w okresie transformacji, uwzględniając różnice kulturowe, geopolityczne oraz instytucjonalne. Ujęcie porównawcze ma w tym przypadku dwojaki walor poznawczy: z jednej strony pozwala się przyjrzeć różnicom, które wywierały wpływ na reformy gospodarcze; z drugiej strony ma wartość ocenną, która pozwala na krytykę rozwiązań mniej korzystnych. Na samym początku za oczywiste należy przyjąć, że niektóre czynniki miały tak ogromny wpływ społeczny i gospodarczy, iż taka sama reforma mogłaby mieć całkowicie odmnienny efekt w Polsce, aniżeli miała w Chinach i na odwrót.

 I. Cele i założenia reform gospodarczych w Rzeczpospolitej Polskiej oraz Chińskiej Republice Ludowej.

Transformacja w Polsce była znacznie bardziej kompleksowa, obejmowała przede wszystkim zmianę ustroju politycznego, w celu stworzenia systemu demokratycznego, jej elementem było odejście od gospodarki centralnie planowanej w kierunku społecznej gospodarki rynkowej. Początekiem były reformy ostatniego rządu PRL, w tym ustawa o działalności gospodarczej (Ustawa Wilczka), urynkowienie cen żywności. Pierwsze gruntowne podejście do reform gospodarczych zakładał Plan Balcerowicza, na który składało się 11 ustaw o elementarnym znaczeniu dla funkcjonowania rynku. Przedstawione ustawy w grudniu 1989 weszły w życie 1 Stycznia 1990 (ze względu na fakt funkcjonowania rządu Tadeusza Mazowieckiego od dnia 12 września 1989 niektórzy przyjmują, że Plan został zrealizowany w 111 dni). Ze względu na krótki okres, w którym przeprowadzono reformy, można mówić o zastosowaniu terapii szokowej. Zgodnie ze słowami Jeffreya Sachsa (o roli J.Sachsa dalej) sednem reformy było to, że gdy podjęto decyzję o pójściu w stronę rynku, trzeba było to zrobić błyskawicznie.[1] Jest to istotna różnica w stosunku do reform chińskich, które swój początek miały w 1978 i trwają do dzisiaj (pomimo, że można je podzielić na kilka okresów, jednak kierunek wyznaczony w 1978 został utrzymany. Wpasowuje się to w filozfię małych kroków, rozwiązania były przyjmowane w konkretnych miejscach, gdy się sprawdziły były rozpowszechniane w innych miastach, prowinacjach, na terenie całego kraju). Można określić to podejście chińskim przysłowiem ten, kto przeniósł górę, zaczął od małych kamyków. Zasadniczą różnicą, która wynika z tempa przeprowadzonych reform, jest czas na dostosowanie się uczestników rynku do zmieniających się warunków. Chińska transformacja określana jest jako reformy i otwieranie się na świat (改革开放 – Reform and opening up), polityka otwartych drzwi, reformy Deng Xiaoping’a lub Go Global.

Można przyjąć, że kierunek reform był podobny, mimo odmiennego określenia celów. W Polsce głównym celem była stabilizacja gospodarcza (zahamowanie hiperinflacji, poradzenie sobie z dziurą budżetową, prywatyzacja) umożliwiająca urynkowienie gospodarki i dopuszczenie kapitału zagranicznego. Z drugiej strony reformy Deng Xiaoping’a skupiały się na najbardziej palącym problemie Państwa Środka tj. rolnictwie, urynkowieniu przedsiębiorstw państwowych (w minimalnym stopniu), urynkowieniu cen towarów produkowanych przez te przedsiębiorstwa, umożliwienie inwestycji podmiotów zagranicznych. Jednocześnie ideologia, którą przyjęto w obu państwach znacznie się różniła. W Polsce, zdecydowano się na zerwanie z socjalistyczną gospodarką planowaną na rzecz wolnego rynku i demokracji. Wiązało się to ze zdecydowanie negatywną oceną komunizmu pod postacią Polskiej Republiki Ludowej. Inaczej w Chińskiej Republice Ludowej (obecna nazwa), gdzie komunizm uznaje się do dnia dzisiejszego jako ideologię przyczyniającą się do powstania państwa chińskiego. Komunizm zupełnie inaczej jest nacechowany wśród obywateli oraz elit rządzących obu krajów. O ile w Polsce zerwanie z komunizmem, postrzeganym jako system opresji wobec obywateli, było konieczne, o tyle takie zerwania w Państwie Środka nie było możliwe, gdyż był on nacechowany pozytywnie. Z tego powodu reformy sprzeczne z ideologią komunistyczną nie były określane jako wolnorynkowe lub demokratyczne wprost. Widać to wyraźnie w działaniach Deng Xiaopinga, który mówił, że nie ma znaczenia czy kot jest biały czy czarny, o ile łapie myszy (it doesn’t matter whether the cat is black or white, as long as it catches mice), a nawet bardziej wyraźnie, że nie istnieje zaprzeczenie między socjalizmem a gospodarką rynkową (a basic contradiction between socialism and the market economy does not exist), czy utarte sformułowanie o socjalizmie ze specyfiką chińską.[2] Kolejną zasadniczą różnicą było podejście do kwestii waluty. Od początku za jeden z celów polskiej reformy było uwolnienie kursu walutowego (oprócz początkowego zastosowania kotwicy antyinflacyjnej), natomiast kurs walutowy w Chinach był narzędziem aktywnego kształtowania polityki gospodarczej (obniżanie kursu RMB w celu zwiększenia atrakcyjności eksportu z Państwa Środka).

 II. Ojcowie reform gospodarczych w Polsce i w Państwie Środka

Ważnym elementem samych zmian są ich autorzy. W przypadku Polskim ojcem reform był Leszek Balcerowicz, który w tamtym czasie pełnił funkcję wicepremiera oraz ministra finansów. Nie bez znaczenia pozostał jednak wpływ Jeffrey’a Sachsa, który stworzył założenia planu. O kulisach jego tworzenia powiedział zaś: razem z Davidem Liptonem poszliśmy do siedziby „Gazety Wyborczej”, która znajdowała się wtedy w dawnym przedszkolu. Tam był komputer. Pracowaliśmy do 4 nad ranem i zaraz potem dostarczyliśmy tekst Kuroniowi, Geremkowi, Michnikowi. A oni szybko to przejrzeli. I rozdali kopie posłom OKP.[3] Było to w sierpniu 1989, reformy weszły w życie z rozpoczęciem nowego roku, czyli niespełna pół roku później. Z udziałem Jeffrey’a Sachsa w reformach wiąże się zarzut, że te mogły sprzyjać określonym grupom (dopuszczenie do rynku inwestorów zagranicznych, którzy mogli przejmować przedsiębiorstwa po niskiej cenie lub dopuszczenie bezpośrednie do konkurencji z doinwestowanymi przedsiębiorstwami zagranicznymi, z którymi polskie przedsiębiorstwa nie mogły konkurować i w wyniku czego upadały), w szczególności dotyczy to George’a Sorosa (Jeffrey Sachs zaprzecza, o wpływie Sorosa mówił tak: płacił za moje podróże do Polski. Nigdy nie wziąłem od niego za swoją pracę ani centa wynagrodzenia). Sam Balcerowicz urząd Ministra Finansów sprawował do grudnia 1991 oraz ponownie od 1997-2000 w trakcie trwania koalicji AWS-UW. W przypadku Polski trudno mówić o długim trwaniu reform, gdyż kolejne ekipy rządące znacząco różniły się od siebie w podejściu do gospodarki. Kadencyjność powodowała częste zmiany ekipy rządącej, a ministrowie finansów często byli obarczani za wszystkie negatywne efekty gospodarcze, nawet jeśli przyczynili się do nich ich poprzednicy. W samym okresie od 1989 do 2015 doszło do aż 23 zmian na stanowisku Ministra Finansów, co oznacza, że średni okres urzędowania Ministra Finansów w Polsce w tym przedziale czasowym wyniosił ponad rok. Jest to zasadnicza różnica w ustroju politycznym, która ma decydujący wpływ na gospodarkę. Plan Balcerowicza, prawdopobnie nie byłby możliwy do przeprowadzenia w żadnym innym momencie, a sam fakt zgodności Sejmu Kontraktowego, był ewenementem w polskiej historii. Każde późniejsze reformy w Polsce nie były tak drastyczne, można przypuszczać że kadencyjność polskiego parlamentu powodowała wielokrotnie, że rząd musiał powstrzymać się przed reformą (która mogłaby być odebrana negatywnie przez elektorat), aby zwiększyć szanse na wygranie kolejnych wyborów. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na komentarz Deng Xiaopinga dotyczący ustroju politycznego państw Zachodu, w szczególności USA: Stany Zjednoczone chwalą się swoim systemem politycznym, ale prezydent mówi co innego w trakcie wyborów, co innego kiedy obejmuje urząd, co innego w środku kadencji, a co innego gdy opuszcza urząd (The United States brags about its political system, but the [American] President says one thing during the election; something else when he takes office, something else at midterm and something else when he leaves)[4].

W Państwie Środka zmiana nastąpiła w 1978 podczas trzyciej sesji plenarnej jedynastego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin. To wydarzenie przyjmuje się jako nieformalne objęcie władzy przez Deng Xiaoping’a. W tym momencie Deng Xiaoping był już doświadczonym politykiem, który sprawował różne funkcje w państwie. W zasadzie całe jego życie od ukończenia szesnastego roku życia (czas jego wyjazdu do Francji, którego cel miał opisać słowami: zdobyć wiedzę i prawdę z Zachodu, aby ocalić Chiny)[5] można odbierać jako ukierunkowane na działalność polityczną. Czytając o ojcu chińskich reform nie można oprzeć się wrażeniu, że był on przygotowany do pełnionej przez niego roli zarówno pod względem pragmatyki politycznej, jak i filozofii politycznej. W szczególności widać u niego pragmatyzm w patrzeniu na doświadczenia innych państw. Xiaoping czerpał z przykładów sukcesów innych państw, ale nie pozostawał bezkrytyczny wobec nich, wiedział że rozwiązania, które okazały się skuteczne gdzie indziej nie mogą być bezpośrednio stosowane w Chinach, wpisywało się to w doktrynę socjalizmu z chińską specyfiką. On sam nie był inicjatorem wszystkich reform, część z nich pochodziła od miejscowych elit, które przeprowadzały reformy miejscowe, gdy te się sprawdziły, wprowadzane zostawały na szczeblu centralnym. Reformy w głównej mierze nie były ukierunkowane na tu i teraz, lecz długotrwałą zmianę, nawet jeśli ta miała trwać pokolenia. To charakterystyczne myślenie widoczne jest do dnia dzisiejszego w chińskim społeczeństwie. Mimo politycznej emerytury Xiaoping’a w 1992 oraz śmierci w 1997, mówi się, że jego plan realizowany był do 2005 roku.[6] Oczywiście, nie wszystkie skutki reform należy uznać za sukces, niektóre z nich nie zostały przewidziane i odbijają się negatywnie na społeczeństwie chińskim, jak chociażby ogromny kłopot z zanieczyszczeniem powietrza.

III. Stan gospodarek w przeddzień reform.

Przechodząc do istoty reform należy przyjrzeć się okolicznościom, które panowały w trakcie ich przeprowadzania. To rząd Polskiej Republiki Ludowej pod przewodnictwem Rakowskiego zapoczątkował reformy gospodarcze w Polsce. Program Konsolidacji Gospodarki Narodowej nastawiony był na prywatyzację, likwidację lub restrukturyzację przedsiębiorstw państwowych (Ustawa o niektórych warunkach konsolidacji gospodarki narodowej); liberalizacje działalności gospodarczej podmiotów prywatnych i zagranicznych (ustawa o działalności gospodarczej oraz ustawa o działalności gospodarczej z udziałem podmiotów zagranicznych) oraz zniesienie reglamentacji, urynkowienie obrotu walutami. Warty zwrócenia uwagi jest fakt, że ustawa o działalności gospodarczej była nie tylko liberalna jak na ówczesne czasy, lecz nawet z obecnej perspektywy. Ustawa ta zrównywała status przedsiębiorstw państwowych oraz tych zakładanych przez osoby fizyczne, znacznie ograniczyła dziedziny reglamentowane oraz likwidowała ograniczenia w finansowaniu działalności oraz zatrudnianiu pracowników. Natomiast ustawa o niektórych warunkach konsolidacji gospodarki narodowej była już oceniana zdecydowanie negatywniej. Główne zarzuty dotyczą braku przejrzystości dotyczących zapisów przekazywania majątku przedsiębiorstw państwowych osobom prywatnym.[7] Pierwszy krok reform  okazał się niezbyt skuteczny, Ustawa Wilczka w zmienionym charakterze obowiązywała do roku 2000. Polska borykała się z licznymi problemami, przede wszystkim z galopującą hiperinflacją (związaną z urynkowieniem cen żywności), ogromnym deficitem, rosnącym zadłużeniem zagranicznym, strajkami oraz niepokojami społecznymi (nie było teoretycznie bezrobocia, gdyż każdy miał gwarantowaną pracę). 12 września 1989 dochodzi do władzy rząd Tadeusza Mazowieckiego z Leszkiem Balcerowiczem jako ministrem finansów.

Chiny w momencie wchodzenia w okres reform, który skutkował nieprzerwanym, trzydzieścio-letnim wzorstem gospodarczym na poziome 10% PKB, znajdowały się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Po Wielkim Skoku oraz Rewolucji Kulturalnej stan wiele instytucji państwowych nie pozwalał na funkcjonowanie, część z nich została rozwiązana, co znacznie utrudniało zmiany. W szczególności Wielki Skok przyczynił się do problemów z żywnością. Mimo, że problem stracił na znaczeniu po zaniechaniu kontuacji tego planu, problem z rolnictwem wrócił w latach 1970. Obawiano się powrotu głodu, który zdziesiątkował ludność w 1959 roku. Cała gospodarka była oparta na sektorze państwowym, ceny były regulowane centralnie, działalność przedsiębiorstw prywatnych praktycznie nie istniała. Większość ludności zamieszkiwała tereny wiejskie oraz trudniła się pracą na roli lub w przemyśle lekkim. Produkcja w Państwie Środka była bardzo niewydajna, wzrost produktywności w okresie 1952-1981 wynosił zaledwie 0,5% w skali roku.[8] Współpraca zagraniczna w okresie poprzedzającym reformy była uznawana jako niepotrzebna, niekorzystna. Chiny były zamknięte, w szczególności na państwa zachodnie, współczynnik handlu do PKB w 1978 wynosił 9%. [9]

Stan gospodarek obu państw pozostawał wiele do życzenia, jednak wyzwania przed którymi stanęli reformatorzy były cześciowo odmienne i to właśnie one decydowały o priorytetach reform: w Polsce była to reforma sektora finansowego, w Chinach rolnictwa. Część problemów jednak dotyczyła obu krajów tj. ogromny i nieefektywny sektor publiczny przy regulowanych centralnie cenach, nieefektywność przemysłu i wysoka jego pracochłonność, brak kapitału i instytucji finansowych, brak sektora prywatnego, przerośnięta biurokracja i przeregulowanie rynków, reglamentacja działalności gospodarczej.

IV.  Plan Balcerowicza

Jak już wcześniej wspomniano, pierwszym priorytetem nowego rządu było poradzenie sobie z hiperinflacją. Panuje zgodność, że w trakcie panowania hiperinflacji pozostałe reformy są znacznie trudniejsze do przeprowadzenia, jako że następuje paraliż gospodarki, niska jest również przewidywalność skutków potencjalnych reform. Dodatkowym problemem była dziura budżetowa, wskutek której ustawa budżetowa musiała być nowelizowana. 6 października 1989 Balcerowicz przedstawił założenia swojego progamu reform na konferencji emitowanej przez TVP.[10] Głównym założeniem miała być stabilizacja makroekonomiczna, która miała umożliwić późniejsze zmiany własnościowe. Rząd musiał działać szybko, aby przedłuzający się okres trwania hiperinflacji nie destabilizował całej gospodarki, w związku z czym reformy zostały przedstawione w grudniu 1989 w Sejmie, a już w styczniu 1990 uzyskały moc prawną.

Na Plan składało 11 ustaw (z czego 10 zostało uchwalonych od razu), które były nastawione na realizację dwóch celów: stabilizacji gospodarki oraz zmian systemowych[11]. Pierwsza cześć miała być zrealizowana poprzez odchudzanie budżetu, uwolnienie cen oraz płac, obcięcie dotacji oraz wymienialność polskiej waluty. W ramach tego celu można wymienić następujące ustawy:

Ustawa o prawie bankowym i Narodowym Banku Polskim (Dz.U. 1989, nr 74, poz 439)

Ustawa o uporządkowaniu stosunków kredytowych (Dz.U. 1989, nr 74, poz. 440)

Ustawa o prawie dewizowym (Dz.U. 1989, nr 74, poz. 441)

Ustawa o gospodarce finansowej przedsiębiorstw państwowych (Dz.U. 1989 nr 74, poz 437)

Ustawa o podatku od wzrostu wynagrodzeń (Dz.U. 1989 nr 74, poz. 438)

Ustawa o nowych zasadach opodatkowania (Dz.U. 1989 nr 74, poz. 443)

Ustawa o gospodarce finansowej przedsiębiorstw państwowych (Dz.U. 1989 nr 74, poz 437)

Ustawa o nowych zasadach opodatkowania (Dz.U. 1989 nr 74, poz. 443)

Ustawy te wprowadzały liczne ograniczenia w zakresie deficytu budżetowego, finansowania przez bank centralny zadłużenia państwa, emisji pieniądza bez pokrycia. Ograniczeniami objęto również państwowe przedsiębiorstwa, które straciły gwarancję finansowania w przypadku przynoszenia strat. W takim przypadku przedsiębiorstwa te mogły zostać objętę postępowaniem upadłościowym. Zniesione zostały przywileje kredytowe dla przedsiębiorstw państwowych, stopa oprocentowania  kredytów została powiązania ze stopą inflacji. Ujednolicono podatek dochodowy, który wynosił 40%, dodatkowo przyjęto tzw. popiwek czyli podatek od ponadnormatywnego wzrostu wypłacanych wynagrodzeń. Poluzowano regulacje na rynku walutowym, ujednolicono zasady wymienialności walutowej dla wszystkich, zlikwidowano monopol państwowy, w zakresie handlu zagranicznego.

Kolejne ustawy początkowały otwarcie rynku, poprzez umożliwienie i zachęcenie inwestycji zagranicznych oraz handlu zagranicznego. Były to następujące ustawy:

Ustawa o prawie celnym (Dz.U. 1989 nr 75,poz. 445)

Ustawa o zatrudnieniu (Dz.U. 1989 nr 75, poz. 446)

Ustawa o szczególnych warunkach zwalniania pracowników (Dz.U. 1990 nr 4, poz. 19)

Ustawa o działalności gospodarczej prowadzonej przez inwestorów zagranicznych (Dz.U. 1989, nr 74, poz. 442)

Ustawa o prawie celnym ujednolicała zasady i stawki ceł dla wszystkich podmiotów, miało to na celu ułatwienie handlu zagranicznego. Zniesiono fikcję pełnego zatrudnienia oraz obowiązku pracy. W związku z tym zapewniono częściową ochronę osobom zwalnianym, ze szczególnym uwzględnieniem zwolnień grupowych. Dodatkowo uchwalono uproszczenia dla inwestorów zagranicznych, którzy w prostszy sposób mogli transferować zysk ze swojej działalności w Polsce.

Reformy w znacznym stopniu realizowały twardą politykę monetarną (przy odpowiadającej działaniom rządu polityce NBP). Z jednej strony skutecznie ograniczało to inflację (w długim okresie), z drugiej natomiast powodowało problem z finansowaniem dla firm (głównie państwowych). Wcześniejsze warunki zapewniały osłonę dla tych przedsiębiorstw, niemal z dnia na dzień musiały stać się konkurencyjne na rynku lokalnym, a wkrótkim czasie również w stosunku do zagranicznych potentatów. Doprowadziło to do licznych upadłości, a zagraniczne koncerny miały ułatwione wejście na rynek (upadające firmy lokalne mogły być przejmowane za bezcen, a następnie restrukturyzowane i dokapitalizowane). Wydaje się, że autorzy reform zakładali taki scenariusz (ochrona osób zwalnianych, ułatwienia dla inwestorów zagranicznych). Za rozwiązaniem takim przemawiał brak kapitału oraz brak technologii w Polsce. Natomiast warto zauważyć, że inne gospodarki w okresie transformacji często decydowały się na przyjęcie rozwiązań znacznie bardziej protekcjonistycznych, poprzez wprowadzanie okresów przejściowych, prywatyzację z ograniczeniem narodowościowym (beneficjentem mogą stać się obywatele i spółki danego państwa). Oczywistym wydaje się, że przedsiębiorstwa państwowe okresu PRL w żadnym stopniu nie były gotowe do konkurencji, gdyż wcześniej były chronione, pomimo ich tragicznego stanu związanego z ogromną biurokracją, przerostem zatrudnienia, nieefektywnością produkcji, brakiem nowych technologii.

Kolejnym etapem reform było zapoczątkowanie zmian własnościowych, w tym celu uchwalono:

Ustawę o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych (Dz.U. 1990 nr 51, poz.298)

Ustawę o utworzeniu urzędu Ministra Przekształceń Własnościowych (Dz.U. 1990, nr 51, poz. 299)

Ustalono dwie drogi prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Pierwsza z nich była rozwiązaniem kapitałowym, przedsiębiorstwa państwowe zostały przekształcone w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa, a następnie sprzedawano ich akcje. Drugie rozwiązanie przewidywało bezpośrednią prywatyzację poprzez sprzedaż majątku przedsiębiostw państwowych w likwidacji. To rozwiązanie pozwalało również na leasing majątku. Przewidziano również rozwiązanie, w którym pracownicy spółki mogli obejmować jej akcje tzw. prywatyzacja pracwonicza. Ustawy te stworzyły prawne ramy komercjalizacji (przekształcenia w spółki Skarbu Państwa) oraz prywatyzacji. Istotnym elementem również była definicja własności państwowej oraz uregulowanie jej stanu prawnego na równi z własnością prywatną, w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej. Znaczną rolę przypisano w prywatyzacji negocjacjom pomiędzy zainteresowanymi podmiotami (zarząd, pracownicy, Minister Przekształceń Własnościowym). Oznaczało to, że warunki prywatyzacji dwóch przedsiębiorstw mogły znacznie różnić się do siebie.

V. Reformy Deng Xiaopinga

W Chinach ogarniętych 30 letnim chaosem czas reform przyszedł w grudniu 1978 roku. Celem nadrzędnym reform było zwiększenie produktywności oraz podniesienie poziomu życia mieszkańców, poprzez częsciowe otworzenie się na świat. W przeciwieństwie do Polski i Planu Balcerwicza trudno mówić o sztywnym planie reform chińskich, raczej trafniejsze wydaje się określenie kierunku, a następnie realizowanie reform zmierzających do tego celu. W ten sposób można dojść do wniosku, że program reform opierał się bardziej na filozfii, aniżeli na sztywnych ramach realizowanych punkt po punkcie. Takie podejście było spójne z niejako eksperymentalną perspektywą reform, spośród których niektóre realizowane były oddolnie.

Jak już wspomniałem wcześniej początkowe reformy były ukierunkowane na rolnictwo. Polegało to na wprowadzeniu prawa do odsprzedaży lub zachowania nadwyżki towarów wyprodukowanych przez komuny rolnicze miast i wsi. Przesłanką było zachęcenie do zwiększenia produktywności agrarnej. Początkowo nie planowano dekolektywizacji produkcji rolnych, własność ziem i odpowiedzialność spoczywała w rękach wsi i miast. Zgodnie z poglądem niektórych autorów, jest to pierwszy przykład reformy oddolnej. Rolnicy chcieli pracować dla siebie, dlatego dzielili kwoty (przydziały) na gospodarstwa domowe. W ten sposób nieformalnie zamiast kolektywów przerzucali odpowiedzialność i ewentualne zyski na gospodarstwa domowe (Household Responsibility System dalej HRS). Rozwiązanie to się sprawdziło, a rząd usankcjonował istnienie wcześniej zakazanych, rodzinnych gospodarstw rolnych (z wyjątkiem regionów biednych). W roku 1983 ponad 90% gospodarstw funkcjonowało na zasadzie HRS.

Drugim filarem była polityka otwarcia. Zaczerpnięto od innych krajów azjatyckich utworzenie Specjalnych Stref Ekonomicznych (dalej SSE). W 1979 utworzony cztery takie strefy w: Shenzhen, Zhuhai, Xiamen oraz Shantou. Były one utworzone w celu pozyskania technologii oraz know-how’u, zwiększenia eksportu, przyciągnięcia kapitału zagranicznego,  jednym słowem wszystkiego co do dobre z Zachodu. W ramach SSE funkcjonowały zręby ekonomii rynkowej, jednak warto zauważyć, że nie była to całkowita liberalizacja, tylko konkretne narzędzie do realizacji konkretnego celu. Ramy funkcjonowania przedsiębiorstw zagranicznych były wyznaczono sztywno (obwarowania własnościowe – udział chińskiego partnera, lista dopuszczalnych gałęzi, w których można było dokonywać inwestycji, minimalny kapitał, który trzeba było zainwestować). Wybór miast, w których powstały SSE nie był przypadkowy, wybrano miasta graniczne lub przybrzeżne ze względu na potencjał handlowy. Otwarcie przede wszystkim było częsciowe, w razie sukcesu miało być pogłębiane (tak było), w razie porażki negatywny wpływ na kraj miał być jak najmniejszy.

Priorytetem stał się eksport. Przed reformami to przedsiębiorstwa państwowe (SOE – State Owned Enterprises) zajmowały się handlem zagranicznym. Od 1978 nastąpił decentralizacja handlu zagranicznego, przedsiębiorstwa mogły eksportować produkty (nawet jeśli były to przedsiębiorstwa zagraniczne). Istotnym wsparciem chińskiego eksportu był polityka walutowa. Dewaluacja chińskiego Yuana uatrakcyjniała eksport z Państwa Środka. Sukces eksportowy Chin, które w stosunkowo w krótkim czasie stały się Fabryką Świata, można przypisać właśnie polityce dewaluacji waluty oraz taniej sile roboczej. W ramach polityki proimportowej obniżono znacznie cła, które były redukowane od 1982 (56%) do 2005 (9.9%). Uproszczeniu uległy również bariery administracyjne, które wcześniej blokowały eksport do Chin.[12]

Istotną zmianą była decentralizacja władzy, część kompetencji przekazano w dół (w tak dużym kraju jakim są Chiny nie odbyło się to bezproblemowo, do dnia dzisiejszego istnieją liczne przepisy miejscowe, które są niezgodne z przepisami wyższej rangi, a pomimo to są nadal stosowane. Interpretacje oraz praktyki urzędów lokalnych często odbiegają od siebie w różnych prowincjach, a nawet miastach). Lokalne rządy były wynagradzane za sprzyjanie rozwojowi ekonomicznemu. Decentralizacji władzy towarzyszyła decentralizacja fiskalna, rządy lokalne były uprawnione do zatrzymania części przychodów z podatków. Stopniową decentralizację fiskalną widać na przykładzie budżetu zarządzanego centralnie, w 1978 było to 51% wszystkich wpływów, w 1997 już tylko 27%[13]. W ramach decentralizacji przekazano również władztwo nad przedsiębiorstwami państwowymi w ręcę rządów lokalnych. Sprzyjało to ich efektywniejszem zarządzaniu.

Motorem napędowym gospodarki chińskiej stały się jednak przedsiębiorstwa prywatne nastawione na eksport (do dnia dzisiejszego, w przekonaniu chińskich ludzi biznesu, istnieją dwa sposoby na osiągnięcie sukcesu: eksport lub zamówienia realizowane dla sektora publicznego). Można mówić o sprzężeniu zwrotnym sektora prywatnego oraz sektora publicznego. Sektor prywatny nie miał znacznego finansowania, zmuszony był eksportować, przez co podwyższał swoje zyski i produktywność. Sektor publiczny, w dalszej perspektywie musiał zacząć konkurować z sektorem prywatnym, który urósł w wyniku eksportu, a tym samym efektywniej zarządzać pieniędzmi i się modernizować. Drugie sprzeżenie spowodowane brakiem finansowania dla przedsiębiorstw prywatnych związane było z wyborem produkcji. Brak kapitału powodował wybór produkcji pracochłonnej (w przeciwieństwie do kapitałochłonnej). W ówczesnym okresie siła robocza była tania, co powodowało, że przedsiębiorstwa prywatne prowadziły działalność w dziedzinach, w których Państwo Środka miało przewagę konkurencyjną, potęgowaną wcześniej wspomnianą polityką walutową. Należy zwrócić uwagę, że rozwój sektora prywatnego nie stał w przeciwieństwie do rozwóju SOE. Do dnia dzisiejszego zdecydowana większość kluczowych spółek (a tym samym największych) należy do państwa. Jest to jeden z najpoważniejszych argumentów pomijanych w debacie publicznej na temat stopnia urynkowienia gospodarki chińskiej. Przez początkowy okres reform, SOE miały system podwójnej ceny, oznaczało to, że przedsiębiorstwo musiało wyprodukować odpowiednią kwotę, którą sprzedawało po cenie ustalonej, ilości wyprodukowane ponad kwotę mogło sprzedawać po cenach rynkowych.

W chińskim otwarciu widać nastawienie dwojakie: z jednej strony pozyskać kapitał oraz technologię, z drugiej strony nie zagrozić producentom lokalnym. Producenci nie musieli obawiać się bezpośredniego starcia z konkurencją zachodnią, często mogli wyjść korzystnie na współpracy przez spółki Joint Venture, które dostarczały rozwiązania i kapitał. Dodatkowo pomimo braku podejścia a priori do reform, nie oznaczało to, że reformy były realizowane ad hoc. Takie podejście pozwalało na wykorzystanie przewagi konkurencyjnej, rozwój technologiczny oraz podwyższenie standardów życia mieszkańców, a jednocześnie nie zagrażało producentom lokalnym. Można przyjąć, że celem był wzrost organiczny rynku chińskiego przez przemyślane, częściowe i stopniowe otwarcie (z czasem chińskie firmy były coraz lepiej przygotowane do konkurencji na otwartym rynku, nie było szoku związanego z natychmiastowym przejściem), realizowane przez odpowiednie do tego narzędzia fiskalne oraz monetarne.

VI. Wnioski

Porównywanie reform w Polsce i Chinach nie należy do zadań prostych. Różnice wypływające z kultury (podejście do reform), systemu politycznego i stosunku do niego (ocena komunizmu), czy stanu gospodarek obu krajów powodują, że osoba dokonująca analizy musi być bardzo uważna. Dogłębna analiza wymagałaby poświęcenia znacznie więcej miejsca na opis rzeczywistości oraz samych wprowadzanych rozwiązań. O samym Deng Xiaopingu nie sposób napisać wyczerpującą książkę, co dopiero porównać dokonania jego w warunkach chińskich z dokonaniami Leszka Balcerowicza i jego doradców w warunkach Polskich. Niniejsze opracowanie ma stanowić jedynie wstęp i zachęte do pogłębienia dyskusji na temat transformacji w obu krajach, poznania realiów chińskich oraz zapowiedź powstania kolejnych analiz skupiających się na dalszych reformach.

Trudność sprawia również czynnik czasu, reformy chińskie były bardziej rozłożone w czasie, przez co sprawiają wrażenie bardziej spójnych i kontynuowanych przez następców. W Polsce ekipy rządące, a w szczególności Ministrowie Finansów oraz Gospodarki zmieniali się w zawrotnym tempie. Ich wizje często różniły się od siebie, były podyktowane aprobatą wyborców. Prawdopobnie niemożliwe byłoby przeprowadzenie podobnych reform w innym lub dłuższym okresie. W tym zakresie należy przyznać, że podejście chińskie było dużo skuteczniejsze. Możliwości reformatorskie w demokracjach związane są z licznymi utrudnieniami, które nieznane są w ustrojach autorytarnych. Przewagę w działaniach reformatorskich w drugim ustroju polega na braku kadencyjności oraz braku zależności od popularności reform w społeczeństwie.[14]

Różni się również nastawienie do filozofii otwierania rynku. W podejściu chińskim (nazywanym Trzecią Drogą) uznawano zalety globalizacji i otwierania rynków, dostrzegano jednocześnie zagrożenia z niego wynikające. Podejście to cechowała swoista wybiórczość i dostosowanie rozwiązań do panujących warunków. W Polsce raczej bezkrytycznie podjęto decyzje o pełnym i natychmiastowym otwarciu, bagatelizując zagrożenia lub uznając je za mniej ważne, aniżeli korzyści płynące z samego otwarcia. Przy terapii szokowej zastosowanej w Polsce, każda zmiana kursu oznaczała wyraźne cofnięcie się. Reformy chińskie wdrażane stopniowo pozwalały na dostosowanie do zmnieniających się warunków i ocenę skuteczności w trakcie ich wprowadzania, nie ex post. Istotę powyższego argumentu nie stanowi sprzeciw wobec otwierania rynku, lecz sposobu realizacji tego postulatu.

Realizacja reformy „na raz” wiązała się w Polsce z zasadniczym pytaniem „co dalej?”. Wydaje się, że ówczesne elity rządzące nie podeszły do tego pytania z należytą powagą. Przypisać taką postawę można brakowi konsensu co do dalszego rozwoju sytuacji, czy nieprzewidywalności skutków reform wprowadzanych w jakże trudnym momencie historii gospodarczej Polski. Szczególnie widoczny brak konsensu był w temacie prywatyzacji, która często była prowadzona nieprzejrzyście, a nawet niekorzystnie dla społeczeństwa. Przytoczyć można prywatyzację TP S.A, która została w krótkim czasie (niebezpośrednio) przejęta przez koncern należący do skarbu państwa innego kraju. Pomimo wcześniej zaznaczonej przewagi w realizowaniu transformacji na korzyść Chin, warto zaznaczyć, że elementy te mogły zostać zmitygowane. Przywykliśmy do programów gospodarczych pisanych na okres jednej kadencji. Jeśli partie polityczne mają programy długoterminowe, to często w trakcie przedłużenia sprawowania władzy rezygnują z ich realizacji. Wina częsciowo leży również po stronie wyborców, którzy wręcz wymagają od polityków kuszenia ich obietnicami wyborczymi, które najczęściej oznaczają faworyzowanie jednej grupy społecznej poprzez zwiększenie wydatków budżetowych. Z całą pewnościa należy jednak uznać, że poznanie odmiennej drogi może pozwolić na zapobiegnięcie podobnych błędów w przyszłości.


[1] http://wpolityce.pl/polityka/199444-jeffrey-sachs-o-swojej-roli-w-polskiej-transformacji-ja-tylko-doradzalem-ale-reformy-okazaly-sie-skuteczne-powinniscie-byc-z-tego-dumni-a-nie-narzekac

[2] https://en.wikiquote.org/wiki/Deng_Xiaoping

[3] http://historia.newsweek.pl/jeffrey-sachs-wywiad-iii-rp-newsweek-pl,artykuly,284963,1.html

[4] P. West, The Pacific Rim and the Western World: Strategic, Economic, and Cultural Perspectives (1987), p. 105

[5] Stewart, Whitney, Deng Xiaoping: Leader in a Changing China, 2001, p. 23

[6] Rawski, G. Thomas et al. (2008), „China’s Industrial Development”, in Brandt, Loren; Rawski, G. Thomas, China’s Great Transformation, Cambridge: Cambridge university press

[7] http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/reformy-gospodarcze-w-polsce-2/

[8] World Bank. 1985. China: Economic Structure in International Perspective. Washington, DC

[9] Chen-Yuan Tung, OVERVIEW OF CHINESE ECONOMIC REFORMS: INITIATIVES, APPROACHES AND CONSEQUENCES, Taipei, September 28-29, 2005.

[10] https://www.youtube.com/watch?v=Db2kX16yIFc

[11] http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/reformy-gospodarcze-w-polsce-2/

[12] Chen-Yuan Tung, OVERVIEW OF CHINESE ECONOMIC REFORMS: INITIATIVES, APPROACHES AND CONSEQUENCES, Taipei, September 28-29, 2005.

[13] Ibidem

[14] Autor nie wyraża opinii o przewagę ustroju autorytarnego nad demokratycznym. Zwraca uwagę tylko na aspekt skuteczności przeprowadzanych reform.

Władza Sądownicza w Chińskiej Republice Ludowej


|

Według monteskiuszowskiej koncepcji trójpodziału władz wyróżniamy władzę sądowniczą, ustawodawczą oraz wykonawczą. Wymiar sprawiedliwości obejmuje system organów sądowych wraz z normami dotyczącymi rozstrzygania sporów, natomiast głównym jego celem jest zapewnienie obywatelom prawa do rozpoznania sprawy przez niezwisły sąd i wydania rozstrzygnięcia zgodnego z obowiązującym prawem. Sprawnie funkcjonujący system sprawiedliwości stanowi fundament państwa prawa, który jest wyznacznikiem rozwiniętych demokracji i standardem w państwach zachodnich. Władza sądownicza w Chińskiej Republice Ludowej jest szczególnie interesującym tematem dla szerokiego grona odbiorców. Dla osób zainteresowanych podjęciem współpracy gospodarczej lub pracy w Państwie Środka przedmiotem zainteresowania jest prawo handlowe i pracy, dla podróżujących prawo administracyjne i karne, natomiast z punktu widzenia naukowego, cały system prawny Chin jest doskonałym materiałem do badań. Czytaj dalej

Stosunki Polsko-Chińskie w świetle najnowszych wydarzeń – wnioski na przyszłość


|

Od podpisania porozumienia o ustanowieniu partnerskich stosunków strategicznych pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Chińską Republiką Ludową minęły dwa lata. Jest to okres wystarczający, aby przeanalizować i zweryfikować politykę Polski w stosunku do Chin.

Treść porozumienia opiera się o współpracę w zakresie finansów, nauki i techniki, rolnictwa, transportu, turystyki, szkolnictwa wyższego oraz górnictwa, a także zawiera deklarację strony chińskiej o chęci zwiększenia importu polskich towarów oraz zachęcaniu i wspieraniu udziału chińskich przedsiębiorstw w projektach infrastrukturalnych oraz w przekształceniach prywatyzacyjnych w Polsce, w zamian strona polska ma dążyć do wsparcia chińskich przedsiębiorstw chcącym wejść na rynek polski oraz europejski. Czytaj dalej