Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

Nowy Jedwabny Szlak – Implikacje dla Polski


|

Chiny ogłosiły realizację projektu Nowego Jedwabnego Szlaku (dalej NJS) we wrześniu 2013 podczas wizyty Xi Jinpinga w Kazachstanie. Projekt ten zakłada rozwój szlaków kolejowych oraz morskich z Chin do Europy Zachodniej przez Polskę. Ze względu na powyższy fakt, w Polsce powstały ogromne nadzieje związane z ewentualnym korzyściami wynikającymi z budowy baz logistycznych mających stanowić część jednego pasa, jednego szlaku (popularne określenie Nowego Jedwabnego Szlaku). O ile interes Chińskiej Republiki Ludowej wydaje się przejrzysty, gdyż przez NJS Chiny korzystają gospodarczo oraz geopolitycznie, o tyle wśród polskich elit rządzących brak jest wizji na realizowanie interesu Rzeczpospolitej Polskiej. W 2014 roku w celu realizacji projektu, powołano fundusz Jedwabnego Szlaku o kapitale 40 mld dolarów.

NJS to zwiększenie wpływów ChRL, nie tylko w Europie oraz Azji, ale również w światowej geopolityce. Założenie realizacji szlaku morskiego wiąże się z oczywistym zwiększeniem obecności chińskiej floty na morzach oraz kontrolą handlu. Z perspektywy gospodarczej realizacja NJS wiąże się z ułatwieniami w handlu (zarówno eksportu, jak i importu). Dodatkowo, Chiny po raz pierwszy w obecnej erze geopolitycznej wychodzą z wizją pewnego ładu, oferując swoje własne warunki współpracy. W zamierzeniu jest to instrument kształtowania polityki wobec azjatyckich sąsiadów oraz krajów tranzytowych. Poprzez ideę NJS, Chiny zyskują legitymizację zwiększenia swoich wpływów w tych krajach, które jednocześnie zmniejszają wpływ głównego konkurenta w regionie tj. Stanów Zjednoczonych. Widać również podejście indywidualistyczne, Chiny wolą polegać na uzgodnieniach Kraj-Kraj, aniżeli na stosunkach multilateralnych, stąd też oferty związane z budową NJS negocjowane są z rządami poszczególnych krajów będących na trasie nowego szlaku. Podejście takie po stronie chińskiej jest uzasadnione, łatwiej bowiem negocjować jest z jednym krajem, który ma przejrzysty interes do zrealizowania, aniżeli z blokiem państw o sprzecznych interesach. Z drugiej strony wydaje się, że odbywa się to bez jasnego sprzeciwu Unii Europejskiej.

NJS stał się czołowym projektem Xi Jinpinga, który tworzy narrację polityczną zarówno w kraju, jak i poza jego granicami, opierając się o wielki plan. To szczególnie podoba się chińskim elitom, które patrzą z utęsknieniem za czasami hegemonii Chin, a postrzegają ten plan, jako kolejny krok do zwiększania obecności wpływów Państwa Środka na świecie.Warto podkreślić, że NJS jest koncepcją elastyczną, która czasem wydaje się kształtowana ad hoc, kolejne odnogi tras przypisywane są jako część większego projektu. Tak stało się chociażby w Polsce, gdzie połączenia kolejowe zostały zrealizowane przed ogłoszeniem NJS, bez wpisania w odgórną koncepcję lub większy plan. Wkrótce jednak zrealizowane inwestycje zyskały polityczny wydźwięk w postaci stania się częścią NJS.

Po stronie polskiej wydaje się, że ograniczyliśmy się do satysfakcji, że jesteśmy na mapie NJS, bez przejrzystej wizji, jakie są dla nas implikacje i jak wykorzystać szansę z tym związaną. Oczywiście trudno wymagać, aby Polska miała znaczący wpływ na ten projekt, jednak bez określenia celów i interesów realizowanych przez jeden pas, jeden szlak na własne życzenie spychamy się do roli biernego przedmiotu stosunków międzynarodowych. Widoczne to było zwłaszcza podczas III Forum Regionalnego Polska-Chiny (28-29.06.2015), którego głównym tematem były nowe szlaki. Ze strony polskich przedstawicieli wysokiego szczebla (Minister Spraw Zagranicznych, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego) padały ogólnikowe deklaracje, mówiono o symbolicznym znaczeniu szlaku, o Polsce jako „Bramie do Europy”, czy o „pełnej palecie możliwości”. Ze strony polskich przedstawicieli politycznych nie padł żaden konkret, w przeciwieństwie do strony chińskiej, która oprócz dyplomatycznych haseł mówiła o konkretnych bazach produkcyjnych, dziedzinach współpracy i o korzyściach. Zaskakujące wydaje się, że to właśnie ze strony chińskiej było więcej pomysłów wykorzystania NJS dla korzyści Polski. Wydaje się, że nasze elity rządzące są w pełni usatysfakcjonowane z korzyści, którą sprowadzają do faktu, że w Polsce powstaną bazy logistyczne, co oznacza zwiększenie zatrudnienia w logistyce.

Istotne jest, aby rola Polski nie ograniczała się do bycia bramą, w tym znaczeniu, że towary tylko będą przesyłane przez Polskę. Aby tak się nie stało potrzebna jest jasna i spójna polityka rozwojowa, oparta na świadomości przewagi konkurencyjnej polskich przedsiębiorców w określonych dziedzinach. Z jednej strony powinna opierać się ona o istniejące przemysły, które oddolnie są predestynowane i obecnie dominują w handlu z Azją (np. przemysł spożywczy), z drugiej strony o rozwój nowych gałęzi przemysłu, w których ta przewaga może dopiero powstać. Należy pamiętać o tym, że interes Polski w stosunkach z Chinami to interes gospodarczy. Mimowolnie pozostajemy we wpływie toczącej się gry wpływów konkurujących ze sobą supermocarstw – Stanów oraz Chin. Jednak zachowanie neutralności oraz realizacja interesu gospodarczego, przy zachowaniu bezpieczeństwa narodowego kraju, jest naszym priorytetem, nie zaś zajmowanie i angażowanie się w ten konflikt. Tej świadomości brakuje naszym elitom, jest to również przyczyna, z powodu której do dnia dzisiejszego brak jest strategii w stosunkach polsko-chińskich, a która mogłaby stać się pierwszym krokiem do realizowania aktywnej, bardziej podmiotowej polityki zagranicznej.

Pozycja w stosunkach geopolitycznych w obecnej sytuacji międzynarodowej nie opiera się o politykę wartości, lecz o siłę gospodarczą, dlatego właśnie tak ważne jest, aby budować stosunki handlowe w odpowiedni sposób, które w długim okresie przełożą się na rozwój gospodarczy Polski. Priorytetem winna być reindustralizacja i budowa polskiego kapitału. Są to dwie główne przesłanki, które powodują dzisiaj, że zmuszeni jesteśmy do akceptacji naszej bierności i przedmiotowości. Nasz eksport do Chin ogranicza się głównie do produktów rolnych (wysoko pracochłonnych), zaś do Niemiec do części składowych. Staliśmy się niejako fabryką podwykonawcą w globalnym handlu. Oczywiście, przykład Chin pokazuje, że nie jest to sytuacja bez wyjścia, a przemyślana polityka zagraniczna pozwala na dalszy rozwój.

W sytuacji obecnej nasza przewaga opiera się o względnie tanią i wykształconą siłę roboczą, położenie geopolityczne (między Europą Zachodnią, a Azją, które jest korzystne z perspektywy stosunków handlowych) oraz rozwijającą się infrastrukturę. Priorytetami w polityce gospodarczej zatem powinny być:

1)      Wykorzystanie istniejących przewag

2)      Reinwestycja powstających w ten sposób nadwyżek

3)      Reindustralizacja

W celu wykorzystania istniejących korzyści potrzebna jest przede wszystkim znajomość rynku chińskiego oraz możliwości z niego płynących. W Polsce otwiera się coraz więcej wydziałów sinologicznych, lecz niestety program kształcenia naszych sinologów w dużym stopniu opiera się o niegospodarcze aspekty kształcenia. W ten sposób nasi sinologowie miast doradzać przedsiębiorcom w jaki sposób dokonać ekspansji w Państwie Środka, skupiają się nad wymianą kulturową (nie umniejszając oczywiście wartości tego typu wymian), nie mają pojęcia o mechanizmach funkcjonowania chińskiego rynku, systemu prawnego. Trafnie ujęła to jedna ze studentek warszawskiej sinologii twierdząc, że wykładowcy obrazili się na współczesne Chiny. Nie rozwodząc się nazbyt nad tematem edukacji, należy stwierdzić, iż sytuacja wymaga zmiany na kształt niemiecki, gdzie połowa zajęć na sinologii dotyczy zagadnień gospodarczych oraz prawnych, a studenci odbywają praktyki w niemieckich przedsiębiorstwach w Chinach.

Konieczne jest również zwiększenie aktywności agencji rządowych i wyjście poza politykę wycieczkową (organizowanie wyjazdów gospodarczych do Chin). Po pierwsze, znaczna część przedsiębiorców nie posiada wiedzy o tym, że istnieje możliwość eksportowania do Chin, nie znają oni również procedur i regulacji prawnych (wydają się one nie do przejścia), ani świadomości ryzyka. Zatem konieczne jest zwiększenie efektywności realizowanej polityki informacyjnej. Z drugiej strony główną przeszkodą inwestycyjną jest brak kapitału. Inwestycje w Chinach, w szczególności green-field są kapitałochłonne. Regulacje prawne nakładają obowiązki kapitałowe, brak jest polskich ekspertów, korzystać trzeba więc z ekspertów lokalnych, dodatkowo brak wiedzy przyczynia się do popełniania błędów, a tym samym zwiększa koszty. Wsparcie finansowe inwestycji w Chinach w postaci kredytów nisko-oprocentowanych oraz wsparcie merytoryczne (know-how) powinno stać się priorytetem dla agencji rządowych.

Kolejnym krokiem powinno być wsparcie przedsiębiorców już działających na rynku chińskim. Wymaga to znacznie mniejszych nakładów finansowych. Wraz z powstaniem centrów logistycznych w ramach NJS, mogą powstać Specjalne Strefy Ekonomiczne (SSE) dla eksporterów. SSE nastawione na eksport mogłyby oferować zwolnienia od niektórych obciążeń podatkowych oraz pozapodatkowych (koszty pracy), dotacje i kredyty inwestycyjne. Odgrywałoby to istotne rolę w połączeniach wracających do Chin, w chwili obecnej szacuje się, że pociągi z Chin przewożą dziewięciokrotnie więcej, aniżeli te w drugą stronę. Mogłyby one również przyciągać inwestycje zagraniczne w Polsce, w końcu jeśli producentowi z Europy Zachodniej taniej będzie produkować w Polsce towar przeznaczony do eksportu do Chin, to będzie miał on jasny sygnał, aby przenieść tutaj produkcję. Na trasie NJS znajdują się regiony o dużym bezrobociu, a jednocześnie z wykwalifikowaną kadrą, takie jak Lublin, Opole.

Poza ramami wykorzystania istniejących przewag konkurencyjnych powinniśmy skupić się na kształtowaniu nowych. Współpraca w tym zakresie nie może być oczywiście jednostronna. Możemy wykorzystać rosnący potencjał technologiczny Chin, chociażby w takich dziedzinach jak energetyka oraz infrastruktura. Jednocześnie powinniśmy rozwijać przemysły o dużym potencjale, takie jak przemysł górniczy (maszyny górnicze – Kopex, Famur), czy transportowy (znacznie trudniejszy jeśli chodzi o konkurencję z rynkiem chińskim). W naszym interesie jest powstawanie inwestycji chińskich typu green-field w Polsce, w znacznie większym stopniu, aniżeli przejęcia istniejących przedsiębiorstw. Kluczowe jest określenie dziedzin strategicznych (tak jak robią to Chiny) oraz o mniejszym znaczeniu. Chiny określają w jakich dziedzinach inwestorzy są zachęcani do inwestycji, w jakich panują normalne warunki, w jakich jest ograniczony dostęp, a w jakich jest zakaz podejmowania inwestycji przez przedsiębiorców zagranicznych. Oczywiście realizacja tego postulatu w Polsce jest niewykonalna w stosunku do przedsiębiorstw państw Unii Europejskiej. Natomiast nawet miękkimi środkami można kształtować kierunek przyjmowania inwestycji. Nie powinniśmy z tego rezygnować.

Konieczna jest również identyfikacja rynków o dużym potencjalne i ich rozwój. W Polsce pojawiają się lokalne „perełki”, które rozwijają się w ponadprzeciętnym tempie, chociażby w dziedzinie nowych technologii. To właśnie te przedsiębiorstwa powinny stanowić motor napędowy przyszłego wzrostu gospodarki Polski, również w oparciu o eksport. W stosunku do Chin, ułatwieniem dla identyfikacji tych rynków są plany gospodarcze. Ostatnie plany koncentrują się na budowaniu klasy średniej w Państwie Środka. Oczywiście sprzyja to dotychczasowemu eksportowi produktów rolnych (wraz ze wzrostem zamożności większą uwagę przywiązuje się do jakości jedzenia, która często w Chinach jest jeszcze niska), ale również otwiera nowe możliwości. Wszystkie produkty wyższej półki oraz luksusowe będą zyskiwały popularność na rynku chińskim.

W chińskiej świadomości o Polsce, nasze produkty są dobrej jakości, a kraj kojarzony jest z Chopinem oraz biżuterią wykonaną z bursztynu. To stanowi dobry początek do dalszego budowania marki jakościowych produktów w Chinach. Polska ma również kilka małych sukcesów wizerunkowych na koncie (udane EXPO w Szanghaju), powinna kontynuować tę drogę (ma również wpadki – brak obecności Premier Kopacz na szczycie 16+1). Chińczycy szanują i lubią bogate kraje, lecz kupują całą historię (tak jak w przykładzie niemieckim, solidna gospodarka, bogaci ludzie, kraj dobrobytu, stabilność). W tym celu nie wystarczy tylko podjęcie oddolnych kroków (na razie jednak pozostają one najskuteczniejsze, głównie dzięki brakowi spójnej wizji polityki gospodarczej w Chinach naszych władz), potrzebna jest skonsolidowana strategia oparta o budowanie symboli, marek związanych z Polską. W przypadku realizacji takiej strategii powstaną również korzyści uboczne, jak te związane ze zwiększoną turystyką. Konsolidacja powinna opierać się o ujednolicony przekaz realizowany na szczeblu państwowym, regionalnym oraz indywidualnym (współpraca krajów, prowincji – województw, miast, przedsiębiorców).

Podsumowując, działania rządu powinny się koncentrować się na długoterminowej strategii opartej o zdefiniowane przemysły, a realizowaną wieloszczeblowo poczynając od instytucji samorządowych po agencje oraz inne instytucje publiczne w porozumieniu z podmiotami prywatnymi. Jasne określenie celów oraz instrumentów odgrywa kluczową rolę w realizowaniu interesu gospodarczego w stosunkach polsko-chińskich. Tylko w takim wypadku Polska może stać się czymś więcej aniżeli Bramą do Europy w chińskim projekcie Nowego Jedwabnego Szlaku.

 

Chińska giełda odbija się po spadkach


|

Po czwartkowych działaniach regulatora chińskiego rynku kapitałowego China Securities Regulatory Commission (CSRC) główne indeksy giełdowe znów rosną. Szanghajski indeks SSE Compsite (SSEC) na czwartkowym zamknięciu wzrósł o 5,8% i kontynował wzrost o 4,54% w piątek.  Utrzymanie się trendu wzrostowego będzie zależeć od dalszych działań CSRC, które podjęło stanowcze kroki by powstrzymać bessę.

Trend spadkowy rozpoczął się w drugiej połowie czerwca, po największym spadku 26 czerwca wynoszącym 7,4%, chiński bank centralny People’s Bank of China podjął interwencję. Obniżka stóp procentowych oraz złagodzenie wymogów rezerw kapitałowych banków nie przyniosły jednak należytego efektu i skutkowały tylko krótkoterminowymi odbiciami. Chińscy inwestorzy zignorowali nawet sygnał o utworzeniu Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrakstruralnych. Od połowy czerwca notowanie indeksu SSEC spadły o prawie 30%.

W obliczu krachu giełdy, chiński regulator CSRC oraz China Securities Finance Corporation Limited (CSF) silnie interweniowały na rynku. CSRC ograniczyło możliwość sprzedaży krótkoterminowej akcji (dla inwestorów posiadających powyżej 5% akcji danej spółki) oraz handlowania instrumentami pochodnymi. Ograniczenia dla inwestorów wprowadzone zostały na okres 6 miesięcy. CSF natomiast uruchomił środki w celu skupowania akcji dołujących, nieznana pozostaje kwota, która została przeznaczona na ten cel. Zgodnie z chińską agencją prasową Xinhua, People’s Bank of China oświadczył, że będzie kontynułował wsparcie płynności CSF. W piątek państwowe fundusze inwestycyjne złożyły deklarację, że nie będą sprzedawać akcji w trakcie trendów spadkowych. Do tych deklaracji dołączyli również najwięksi inwestorzy prywatni. Analitycy chińscy przewidują, że stabilizacja rynku potrwa około dwóch miesięcy.

Główne media dementują, aby winę za sytuacje na chińskiej giełdzie ponosili inwestorzy zagraniczni, gdyż ich udział w rynku kapitałowych pozostaje wciąż znikomy. Przyczyną spadków rząd chiński obarcza inwestorów prywatnych dokonujących spekulacyjnych sprzedaży krótkoterminowych. Na chińskim rynku kapitałowym występuję więcej ograniczeń działalności inwestorów, w szczególności dotyczących sprzedaży oraz działalności inwestorów zagranicznych. W związku z powyższym chińska policja postanowiła wszcząć postępowania dotyczące sprzedaży krótkoterminowej wbrew prawu.

Chiny wciąż pozostają specyficznym rynkiem finansowym, gdzie nawet długoterminowe spadki na giełdzie nie oznaczą jego krachu. Suma aktywów na giełdzie wynosi tylko ponad 30% wartości PKB, w porównaniu ze 100% w państwach zachodnich. Udział akcji giełdowych w portfelach banków to niespełna 2%. Jakkolwiek niepokój na giełdzie nie jest mile widziany w żadnym kraju, o tyle wydaje się, że nie zagraża on stabilności całego sektora finansowego. Tak zdecydowana interwencja w oczach analityków międzynarodowych jednak jest sygnałem, że chiński rząd czuję obawę przed nadchodzącym kryzysem gospodarczym. Warto zwrócić uwagę, że prognozy dotyczące nastąpienia kryzysu gospodarczego w Chinach niesprawdziły się od trzydziestu lat.