Zamki na piasku


|

Sprawa ta jest tak absurdalna, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Gdy dowiedziałem się o tym z internetu – pierwszą reakcją była weryfikacja jej prawdziwości.
Tak, Proszę Państwa, to wiarygodna informacja: na niektórych niemieckich plażach zabronione jest, w świetle obowiązujących przepisów prawa, budowanie… zamków z piasku.

W zasadzie nie trzeba sprawy komentować – wystarczy odesłać do artykułów prasowych.

Zatem zapraszam do lektury:

– link do artykułu o wymownym tytule „German beaches in Schleswig-Holstein ban sandcastles”:

http://www.telegraph.co.uknews/worldnews/europe/germany/11028474/German-beaches-in-Schleswig-Holstein-ban-sandcastles.html

 

– a tu do „Sandcastles verboten on German beach”:

http://www.thelocal.de/20140812/strict-summer-rules-no-sandcastles-allowed

 

Co jest w tym wszystkim najlepsze?

Uzasadnienie owych regulacji.

Nie chodzi wcale o krzewienie ideologii pacyfistycznej wśród dzieci i młodzieży (zabawy w konstruowanie zamków i fortyfikacji w młodości wyrabia niewątpliwie niebezpieczne nawyki: umiłowanie przemocy, niewiarę w solidarność międzynarodową i pokojową koegzystencję, o promocji militaryzmu nie wspominając – ciekawa materia dla interwencji ustawodawcy, najlepiej jeszcze w drodze skomplikowanej ustawy, opatrzonej preambułą, złożonej z kilkudziesięciu artykułów, które formułują liczne definicje legalne, przewidują drastyczne sankcje oraz skomplikowane procedury ich wymierzania i kreują wyspecjalizowane organy, które zajmą się zwalczaniem niepoprawnych politycznie zabaw).

Przyczyną nie jest też niemiecka chęć zerwanie z pruską przeszłością, umiłowaniem wojennego rzemiosła i ekspansjonistyczną polityką – idee Fryderyka Wielkiego tak bardzo kłócą się z aksjologią współczesnej Europy…

Otóż przyczyną zakazu wznoszenia zamków z piasku na niemieckich plażach jest niebezpieczeństwo odniesienia kontuzji wskutek potknięcia o taką budowlę. Istnieje również ryzyko, że bawiące się w ten sposób dziecko… wpadnie do wykopanej przez siebie dziury, zgodnie z naszą krajową maksymą: „Kto pod kim dołki kopie – ten sam w nie wpada”. Kopanie dołów na plaży to prawie sport ekstremalny, można zostać przysypanym, skręcić kark…

Wiadomo, u naszych zachodnich sąsiadów porządek musi być. Tymczasem w otaczającym nas ciemnogrodzie nikt nie wpadł jeszcze na uregulowanie kwestii zabaw nad Bałtykiem. Na razie nie wpadł.

Krzysztof Koźmiński

Krzysztof Koźmiński

k.kozminski@lpig.pl

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Akademii Artes Liberales (Międzyuczelnianych Indywidualnych Studiów Humanistycznych), gdzie studiował filozofię, socjologię i nauki polityczne. Doktor nauk prawnych, wykładowca i pracownik naukowy Wydziału Prawa UW. Starszy prawnik w uznanej warszawskiej kancelarii prawnej. Ekspert organizacji pozarządowych. Specjalizuje się w prawie konstytucyjnym oraz administracyjnym. Autor licznych publikacji naukowych. Prezes zarządu Laboratorium Prawa i Gospodarki