Piekło nadregulacji


|

Podobno „Im gorsze społeczeństwo, tym więcej praw ustanawia. W piekle nie będzie nic więcej oprócz prawa, a rzetelny proces będzie skrupulatnie realizowany”. Czy już osiągnęliśmy ten stan?

Niejednokrotnie już traktowałem blog Laboratorium Prawa i Gospodarki jako miejsce otwartej i nieskrępowanej krytyki zjawisk powiązanych z syndromem szeroko rozumianej etatyzacji: prawnej nadregulacji, urzędniczej biurokracji oraz omnipotencji polskiej i unijnej administracji. Pisałem m.in. o działaniach europejskiego prawodawcy, który – uzasadniając swoją aktywność troską o zdrowie obywateli – ogranicza produkcję, sprzedaż oraz reklamę wyrobów tytoniowych. Sygnalizowałem prężenie muskułów przez krajowych decydentów, którzy zabrali się za nowelizację przepisów podatkowych w celu ochrony przed patologiczną „aktywnością szarej strefy”, „agresją wielkiego kapitału”, a przede wszystkim jeszcze pełniejszej realizacji hasła „by żyło się lepiej wszystkim”. Wspominałem też o ograniczaniu swobodnej konkurencji za Oceanem przez tzw. rozwiązania antydyskryminacyjne i inne tego typu nowinki… Trzeba zatem iść za ciosem.

Dziś odwołam się do cudzej twórczości. Od dobrych już kilku lat promuję uparcie esej Profesora Christophera Staughtona „Za dużo prawa”, opublikowany kilkanaście lat temu przez Ius et Lex.

Sir Christopher Staughton to nie byle kto. Dystyngowany dżentelmen (rocznik 1933), absolwent Magdalene College w Cambridge. Doświadczony prawnik, wieloletni sędzia angielskich sądów (High Court of Justice, Court of Appeal of England and Wales), wykładowca akademicki, członek Privy Council – elitarnego ciała doradczego monarchy. Zawodnik wagi ciężkiej w swojej dziedzinie.

Artykuł Staughtona ma tę zaletę, że – poza istotnym problemem jurydyzacji życia społecznego przez prawo, który porusza – napisany jest wyjątkowo przystępnie. Momentami humorystycznie. Angielski prawnik mówi o rzeczy ważnej (co gorsza, mającej charakter globalny, bowiem dotyczy nie tylko rzeczywistości kontynentalnej, ale również i anglosaskiej) w sposób dosadny i obrazowy. Wypowiedź zbudowana w oparciu o typowy dla anglosaskiego komentatora schemat: duża pewność siebie i brak kompleksów, sarkastyczny ton, swobodna narracja, garść bon-motów, efektownych metafor, nawiązania do historii, literatury i filozofii.

Staughton wyśmiewa gadatliwość prawodawcy i formalizm w stosowaniu przepisów: „Profesor Grant Gilmore z Uniwersytetu Yale pisał: „Im gorsze społeczeństwo, tym więcej praw ustanawia. W piekle nie będzie nic więcej oprócz prawa, a rzetelny proces będzie skrupulatnie realizowany” i wymienia przykłady absurdalnych regulacji prawnych, które – zdaniem decydentów za nimi stojących (lobbystów pomijając) – miały porządkować życie obywateli dla ich dobra: „w Niemczech nielegalne są następujące rzeczy: prace w ogródku lub drobne prace domowe w godzinach 12.30-2.30 lub w innym czasie, w zależności od miejsca zamieszkania; używanie kosiarki do trawy po 17.30; niewyłączanie samochodu, jeżeli nie jesteśmy w czasie jazdy lub nie mamy zamiaru właśnie ruszyć; odsączanie oleju z silnika, jeśli nie mamy pojemnika, w którym można go dostarczyć do punktu składowania; prowadzenie samochodu ciężarowego na autostradzie pomiędzy północą w sobotę, a 22.00 w niedzielę lub w święto państwowe, jeżeli nie posiada on odpowiedniego zezwolenia; palenie ogniska (jest to dozwolone jedynie przez dwa dni w ciągu roku, które ogłaszane są w prasie); posiadanie mniej niż czterech pojemników na różne rodzaje śmieci; mycie samochodu na innym terenie niż w myjni; wywieszanie prania w sobotnie popołudnia, w niedziele, lub w święta państwowe”.

Angielski prawnik wyśmiewa „pasję” unijnych legislatorów: „…Następne w moim wyliczeniu są oczywiście regulacje i dyrektywy Unii Europejskiej… Pasja tworzenia prawa wydaje się być w Brukseli nieokiełznana – i przypuszczalnie nic nie jest w stanie tego powstrzymać, może jedynie liczba i wydajność wysoko opłacanych urzędników, gotowych tworzyć przepisy i tłumaczy, którzy potrafią przełożyć je na inne języki. Czy to prawda, że istnieją przepisy, które regulują wielkość i kształt ogórków i bananów? Zdecydowałem się  zbadać tę sprawę w bibliotece Inner Temple przy użyciu CD-ROMu, zawierającego przepisy europejskie. Odkryłem, że CD-ROM zawiera 248 odniesień do ogórków. Jak miałem się dowiedzieć, które z nich mówią o ich kształcie i rozmiarze? Jeśli chodzi o banany, prawo europejskie zajmuje się nimi w 596 przypadkach. Niestety, porzuciłem próbę upewnienia się, jakie regulacje się do nich odnoszą i jakie są tego skutki…”. Dodajmy, że od napisania artykułu minęło kilkanaście lat – strach pomyśleć ile przepisów dziś obowiązujących odnosi się do ogórków i bananów…

Autor nie oszczędza też angielskiej rzeczywistości prawnej, w tym i tendencji do formułowania „przegadanych” uzasadnień orzeczeń sądowych oraz wprowadzania idiotycznych zakazów i nakazów, jak np. zakazu podawania niefiletowanych steków, czy drastycznych ograniczeń reklam papierosów. „Jakie są granice takiej ingerencji?” – pyta Staughton. O ile niektóre ograniczenia, np. zakazy związane z dystrybucją i posiadaniem narkotyków (a zwłaszcza prowadzeniem samochodu pod ich wpływem), są uzasadnione, dotychczasowe doświadczenia w dziedzinie jurydyzacji każą zapytać, jak długo jeszcze rozkoszować się będziemy wolnością wspinaczki górskiej, jazdy na nartach albo niezdrowego przejadania się… Czy wkrótce paternalistyczna władza nie zabroni nam i tego?

Finalna konstatacja jest oczywista i smutna: każda ingerencja prawodawcy – stanowi wkroczenie w sferę wolności jednostek: obywateli, organizacji społecznych, przedsiębiorców. Jak długo jeszcze cieszyć będziemy się możliwością swobodnego korzystania z małych przyjemności, których nie zabronił jeszcze prawodawca?

Tekst godny lektury i refleksji.

 

C. Staughton, Za dużo prawa, Ius et Lex nr 1/2002, s. 167-175.

Krzysztof Koźmiński

Krzysztof Koźmiński

k.kozminski@lpig.pl

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Akademii Artes Liberales (Międzyuczelnianych Indywidualnych Studiów Humanistycznych), gdzie studiował filozofię, socjologię i nauki polityczne. Doktor nauk prawnych, wykładowca i pracownik naukowy Wydziału Prawa UW. Starszy prawnik w uznanej warszawskiej kancelarii prawnej. Ekspert organizacji pozarządowych. Specjalizuje się w prawie konstytucyjnym oraz administracyjnym. Autor licznych publikacji naukowych. Prezes zarządu Laboratorium Prawa i Gospodarki