Rzecz o tym, czego Państwo wymaga od nas, abyśmy robili. Za „darmo”


|

W Polsce rosną nie tylko obciążenia podatkowe dla biznesu. Przybywa także tzw. ciężarów publicznych, czyli różnego rodzaju nieodpłatnych obowiązków nakładanych przez ustawodawcę na przedsiębiorców. Zjawisko to ilustruje przykład dyżurów adwokackich w postępowaniu przyspieszonym.

Może to budzić zdziwienie Czytelników, ale jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się liczebnie grup przedsiębiorców w Polsce są adwokaci. O ile w roku 2005 stan adwokatury wynosił 7933 adwokatów (źródło: http://bip.adwokatura.pl/pl/bip/varia/10_02_17_raport_o_liczbie_prawnikow/px_raport_ilu_naprawde_jest_prawnikow_w_polsce.pdf), to obecnie liczba ta sięga ponad 12260 adwokatów (źródło: http://www.rejestradwokatow.pl na dzień niniejszego wpisu). Oznacza to więc wzrost w ciągu 8 lat o ponad 54 %. To – oraz fakt, że grupa ta jest mi szczególnie bliska ze względu na posiadane wykształcenie – spowodowało, że pierwszy wpis na blogu Laboratorium zdecydowałem się poświęcić zagadnieniu, które z perspektywy wszystkich adwokatów (a zwłaszcza tych świeżo upieczonych) powinno być interesujące.

Wiele dyskusji wśród moich znajomych adwokatów wywołuje problem tzw. dyżurów adwokackich. Chodzi o obowiązkowe pełnienie dyżurów przez adwokatów w siedzibach sądów rejonowych (ewentualnie poza siedzibą sądu – na telefon, pod warunkiem przyjazdu do sądu w ciągu pół godziny) w celu zapewnienia możliwości korzystania z obrońcy przez osoby objęte przyspieszonym postępowaniem karnym (czyli popularnymi sądami 24-godzinnymi). W praktyce każdy adwokat ma obowiązek, co jakiś czas, pozostawać w gotowości do pełnienia funkcji obrońcy przez kilka godzin (oczywiście, nie wyłączając weekendów, świąt itd.) dziennie. Czyli po prostu – tak jak w wielu zawodach – dyżurować.

Skoro jest to normalne dyżurowanie jakich wiele, to skąd ten dyskomfort wyczuwalny u znacznej liczby, zwłaszcza młodych stażem (a więc nie mogących sobie pozwolić na zastąpienie ich w tym zaszczycie przez aplikantów adwokackich) adwokatów. Jak mówi Kodeks Pracy: „Za czas dyżuru, z wyjątkiem dyżuru pełnionego w domu, pracownikowi przysługuje czas wolny od pracy w wymiarze odpowiadającym długości dyżuru, a w razie braku możliwości udzielenia czasu wolnego – wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania – 60 % wynagrodzenia” (art. 1515 § 3). Prawo przewiduje zatem, co do zasady, że osoba pełniąca dyżur – a więc poświęcają swój wolny czas (który mogłaby zagospodarować inaczej, gdyby nie musiała być gotowa do pracy) – jest uprawniona do ekwiwalentu w postaci dodatkowego czasu wolnego lub wynagrodzenia pieniężnego. Ale przepisy te oczywiście mówią o pracownikach, a nie o przedsiębiorcach, którymi są adwokaci. Poza tym nie istnieją przepisy, które mogłyby stanowić podstawę dla analogicznych ekwiwalentów dla przedsiębiorców. Ponadto – adwokaci pełniący dyżur nie są przez nikogo zatrudnieni, czy nawet wynajęci. Obowiązek pełnienia dyżuru jest w istocie wynikającym z przepisów prawa obowiązkiem publicznoprawnym, swego rodzaju ciężarem publicznym, a więc świadczeniem na rzecz ogółu, zbliżonym do podatku. Krótko mówiąc, dyżurujący adwokat nie ma z tego tytułu jakiegokolwiek, nawet symbolicznego, wynagrodzenia. Na zapłatę adwokat może liczyć dopiero, jeśli ktoś rzeczywiście zostanie postawiony w stan oskarżenia w postępowaniu przyspieszonym i jego usługi będą potrzebne. Wówczas będzie należało mu się wynagrodzenie z tytułu kosztów nieopłaconej pomocy prawnej z urzędu. Biorąc jednak pod uwagę, że w rzeczywistości względnie rzadko kieruje się sprawy do postępowania przyspieszonego, dyżury to z reguły „puste godziny”, zarówno pod względem finansowym, jak i merytorycznym (bowiem zwykle nic się nie dzieje).

Można się zastanawiać, dlaczego do tej pory żaden adwokat nie zakwestionował tego stanu i nie próbował doprowadzić do wypłaty na jego rzecz wynagrodzenia za taką gotowość do świadczenia usług? Otóż taka próba miała miejsce – jeden z adwokatów dochodził od Skarbu Państwa odszkodowania za pełnione dyżury. W związku z prawomocnym oddaleniem powództwa, adwokat ten skierował skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego, kwestionując konstytucyjność przepisów, które nakładają obowiązek pełnienia dyżurów, nie przewidując jednak z tego tytułu żadnego ekwiwalentu. Trybunał Konstytucyjny, postanowieniem z dnia 8 czerwca 2010 roku (Ts 33/09) odmówił nadania dalszego biegu skardze konstytucyjnej z uwagi na niedopuszczalność kontroli konstytucyjnej. Zdaniem TK problem konstytucyjny sygnalizowany przez skarżącego nie był związany z orzeczeniami sądów, które oddaliły jego powództwo. Sądy te nie mogły bowiem zidentyfikować podstawy prawnej dla zasądzenia odszkodowania, a skarżone przepisy, zdaniem TK, nie leżały u podstaw orzeczeń sądów – dotyczyły one wszak jedynie istnienia obowiązku pełnienia dyżurów, nie ewentualnej zapłaty. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to postanowienie TK sprzed 3 lat stanowi po prostu ucieczkę od merytorycznego rozpoznania sprawy. Wiadomo przecież, że Trybunał często wydaje tzw. wyroki zakresowe, w których stwierdza, że „przepis x w zakresie w jakim…” jest niezgodny z Konstytucją. Wydaje się, że taka możliwość istniała także i w tym przypadku, gdyż można się zastanawiać nad konstytucyjnością przepisów nakładających na adwokatów obowiązek pełnienia dyżurów, właśnie w zakresie, w jakim te przepisy skutkują nieodpłatnością realizacji tego obowiązku. Postanowienie Ts 33/09 nie zamyka drogi do ponownego poddania ocenie zarysowanego problemu konstytucyjnego przez Trybunał. Wymagałoby to jednak być może lepszego sformułowania zarzutu niekonstytucyjności w pytaniu prawnym, skardze konstytucyjnej lub wniosku – umożliwiającego TK wydanie właśnie wyroku zakresowego, zobowiązującego ustawodawcę do poprawienia regulacji. Należy więc zachęcić adwokatów (względnie cały samorząd zawodowy) do poszukiwania kontroli konstytucyjnej przepisów o obowiązkowych dyżurach adwokackich.

Oczywiście, można się zastanawiać, czy pełnienie dyżurów przez adwokatów, nie jest takim świadczeniem, jakie adwokaci są zobowiązani do ponoszenia na rzecz ogółu w zamian za posiadane szczególne uprawnienia zawodowe. Trochę tak jak lekarz, który w swoim czasie wolnym spotka się z sytuacją wymagającą udzielenia pomocy lekarskiej. W tym przypadku to zobowiązanie zostało jednak ubrane w formę specyficznego ciężaru publicznego, którego realizacja jest systematyczna, zorganizowana i sankcjonowana odpowiedzialnością dyscyplinarną. Można sobie więc postawić pytanie – jak daleko ustawodawca może posunąć się jeszcze w nakładaniu takich nieodpłatnych obowiązków i czy w tym przypadku nie przekroczono jednak ram konstytucyjnych?

Zmierzenie się z tym problemem zależy oczywiście od samych adwokatów i ich władz korporacyjnych. Pytanie, czy będą oni chętni stawić czoła tej kwestii. Odpuszczając na tym froncie, można stracić wiele w przyszłości. Przywilejów dla adwokatów niestety nie przybywa, odwrotnie niż obowiązków.

Czy z powyższej historii płynie jakiś morał dla innych przedsiębiorców? Czy zastanawiali się Państwo jak wiele obowiązków i zadań publicznych, które powinny być realizowane przez władze, przerzuca się mocą przepisów prawa na przedsiębiorców działających w różnych branżach i obarcza, często dotkliwymi, sankcjami? Wystarczy wspomnieć o różnego rodzaju obowiązkach związanych z ochroną środowiska (organizowanie recyklingu) czy zapewnieniem odpowiedniego poziomu dochodów rolnikom (różne rozwiązania związane z dostawami produktów rolnych do przetwórców). Korzystając z narzędzi ekonomicznej analizy prawa można podjąć próbę wyceny takich „usług” i ustalić jaki jest rzeczywisty wymiar finansowy obciążeń, jakie nałożyło Państwo na przedsiębiorców. Jak się bowiem okazuje, obciążenia te nie wyczerpują się jedynie w świadczeniach podatkowych i innych daninach publicznych. Taka analiza pozwoliłaby zidentyfikować te z nieodpłatnych obciążeń, które są szczególnie dotkliwe i nieuzasadnione z konstytucyjnego punktu widzenia, a w efekcie rozpocząć proces ich podważania.

Michał Jabłoński

Michał Jabłoński

m.jablonski@lpig.pl

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i członek Izby Adwokackiej w Warszawie. W ramach pracy zawodowej od wielu lat stale współpracuje z jedną z największych polskich kancelarii prawniczych, obsługując podmioty gospodarcze w postępowaniach administracyjnych i sądowoadministracyjnych. Jest doktorantem w Katedrze Prawa Administracyjnego i Postępowania Administracyjnego WPiA UW i autorem licznych publikacji naukowych. Jest wiceprezesem zarządu Laboratorium Prawa i Gospodarki. Analizuje wpływ stanowienia i stosowania prawa administracyjnego oraz przepisów procedur (administracyjnej, sądowoadministracyjnej, cywilnej) na warunki prowadzenia działalności gospodarczej oraz funkcjonowanie poszczególnych rynków branżowych.